Popularne posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty
Osaczona - P.C. i Kristin Cast

Osaczona - P.C. i Kristin Cast


Tytuł: Osaczona
Autor:  P.C. i Kristin Cast
Seria: Dom Nocy
Tom:  4
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 400
Opis wydawnictwa: Piąty tom cyklu Dom Nocy. Przyjaciele Zoey znów są przy niej, a Stevie Rae i czerwoni adepci przestali być tajemnicą Neferet. Zagrożenie pojawia się ze strony potężnego Kalony. Klucz do powstrzymania jego rozprzestrzeniającej się władzy leży w przeszłości – co jednak, jeśli odkrywając ją, Zoey dotrze do tajemnic, których wolałaby nie znać? Zoey czuje także, że nie może w pełni ufać czerwonym adeptom. Musi również dokonać wyboru między byłym chłopakiem, Erikiem, a Starkiem – łucznikiem, który zmarł w jej ramionach pamiętnej nocy, by odrodzić się jako sługa Neferet. Dziewczyna postanawia za wszelką cenę go uwolnić. Ukryte w nim zło jest przerażające.
 

Zoey Redbird, jak wiemy, nie jest zwykłą nastolatką.Została oznaczona przez boginię Nyks na jej kapłankę. Dodatkowo została obdarzona przez nią niezwykłymi, jak na adeptkę oraz dorosłego wampira, tatuażami oraz darem komunikacji z pięcioma żywiołami. Jak dary, które dostała od Bogini pomogą jej w walce z upadłym aniołem Kaloną?

„Osaczona” to piąta część serii „Dom Nocy”. Ranna Zoey została przewieziona z tuneli do Domu Nocy. Tam spotyka po raz kolejny Kalonę, który stara się wedrzeć do jej umysłu i ją zmanipulować. Pojawia się także Stark – czerwony adept, który swoje ostatnie chwile życia spędził w ramionach Zoey. Sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana. Jak poradzi sobie w niej Zoey?

W książce nie poznajemy zbyt wielu nowych bohaterów. Po raz kolejny zagłębiamy się wżycie uczuciowe Zoey, co powoli zaczyna być nudne. Ciągle czytamy o tym, że nie może wybrać między Heathem i Ericiem, ale do tego dołożony zostaje Kalona oraz Stark, przez co momentami mam dość czytania. Powieść przepełniona jest rozterkami miłosnymi nastolatki, co może się czytać co najmniej dziwnie.

Akcji jest mało. Niestety taka jest prawda. Znajdują się tutaj tylko kilka scen, które rozwijają bieg wydarzeń w książce. Momentem kluczowym jest ucieczka z terenu kampusu, jednak dzieje się to na ostatnich stronicach. Jeśli ktoś lubi, kiedy coś się dzieje to nie znajdzie tutaj za dużo dla siebie. W zamian za brak akcji dostajemy lepiej rozbudowane postaci. Zagłębiamy się w ich psychikę, poznajemy je lepiej. Możemy poznać motywy ich postępowania. Na plus wyszła (moim zdaniem) rozbudowana postać Erika. Bardzo lubię tego chłopaka, który został potraktowany niesprawiedliwie przez Zoey.

Oczywiście należy także wspomnieć o Kalonie, który jest obecnie kluczową postacią powieści. Upadły anioł wdziera się w sny Zoey Redbird, która jest ucieleśnieniem dziewczyny o imieniu A-ya,  dziewczyny stworzonej przez czirokeskie kobiety, aby go uwięzić. Kalona stara się jak najbardziej zbliżyć do młodej kapłanki i zamieszać jej w głowie, co mu się udaje.

Jak to ja muszę wspomnieć o oprawie graficznej książki. Okładka stylistycznie nawiązuje do reszty serii. Jest ona prosta, ale bardzo, bardzo ładna. Nie ma na niej za dużo elementów, wręcz w sam raz. Napisy świetnie dopasowane. Książka została wydrukowana na dość sztywnym papierze przystępną do czytania czcionką.

„Osaczona” to kolejny tom serii o wampirach. Ma swoich wielbicieli jak i wrogów. Historia jest prosta i przyjemnie się ją czyta. Nie jest skomplikowana (jedynie wątki miłosne Zoey ją komplikują) i przyjemnie się ją czyta. Potrafi oderwać od rzeczywistości. Jeśli nie macie co robić w długie deszczowe wieczory to zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję.

Moja ocena: 6/10


Za możliwość poznania wartości prawdziwej przyjaźni dziękuję grupie wydawniczej Publicat.
Recenzja opublikowana na:


Intruz - reż. Andrew Niccol

Tytuł: Intruz
Reżyseria:  Andrew Niccol
Scenariusz: Andrew Niccol
Zdjęcia: Roberto Schaefer
Kraj: USA
Gatunek: Thriller, Romans, Sci-Fi
Premiera: Przyszłość. Panowanie na Ziemi przejął niewidzialny wróg. Najeźdźcy opanowali ludzkie ciała umieszczając w nich Dusze, dla których ludzie są jedynie żywicielami. Dusze są z natury dobre, spokojne i łagodne, ale nie potrafią czuć jak my. Melanie - jedna z ostatnich wolnych istot, zostaje schwytana, a w jej ciele umieszczona zostaje Wagabunda. Jest to doświadczona dusza, która zamieszkiwała już na siedmiu planetach. Jej zadaniem jest poznanie wspomnień Melanie i odkrycie, gdzie jeszcze ukrywają się buntownicy czyli wolni ludzie. Zadanie okazuje się jednak o wiele trudniejsze niż można było przypuszczać. Melanie jest wyjątkowo silną osobowością i toczy z Wagabundą walkę o panowanie nad ciałem i umysłem. Co więcej - z czasem - Wagabunda poznaje wspomnienia dziewczyny o ukochanym mężczyźnie i sama zaczyna odczuwać coś dziwnego… Wkrótce Melanie i Wagabudna zawrą swoisty pakt i wyruszą na pustynię w poszukiwaniu mężczyzny bez którego nie potrafią żyć…
 
 
„Intruz” to film, na który czekałam. I to długo. Odwiedzałam blogi, w których opisywano procesy tworzenia filmu, przeglądałam zdjęcia i filmiki z planu. Naprawdę mnie to interesowało. Kiedy usłyszałam, że film będzie w tym roku to aż podskoczyłam. Przed obejrzeniem postanowiłam jednak przeczytać książkę po raz kolejny, aby wiedzieć, co jest nie tak, czego nie ma, co powinno być a to odrzucili. Film nie jest dobrą ekranizacją. Zabrakło w nim za wiele rzeczy.

Tak jak w książce mamy Melanie Stryder, dziewczynę, jedną z rebeliantek, która zostaje złapana przez Dusze, aby powiedziała im, gdzie żyją inni. Melanie walczy jednak z wszczepionym pasożytem. Stara się wprowadzić zamęt w jej głowie. Obie uciekają, ponieważ Mel przelała uczucie do Jareda a także swojego brata na Wandę. Gdy docierają o jaskiń ludzie chcą je zabić. Tak jak w książce. Ale tutaj wszystko nagle zaczyna się gmatwać.

Zacznę od tego, że reżyser jak i sama Stephenie usunęli bardzo dużo treści z książki. Nie słyszymy opowiadań o innych planetach, Dusze są inaczej wszczepiane i wyszczepiane. Scena końcowa jest kompletnie czymś innym niż książkowy epilog. Co najważniejsze autorka pozbyła się jednej postaci – Wesa. Był on dość ważny w historii Wagabundy. Przez niego doszła do wniosku, że ludzie nie są źli. Popełniają błędy, ale nie są potworami. Dzięki niemu zdecydowała się zostać na Ziemi i pomóc ludziom odzyskiwać ciała. W filmie innymi sposobami dochodziła do takich wniosków.

Wiele scen, które zostały ukazane nie miały szansy bytu. Przykładowo, kiedy Jared wraz z innymi udali się na wyprawę po pożywienie Ian zaczął wyprowadzać Wagabundę na powierzchnie. Faktycznie, w książce została wyprowadzona, jednak była to sytuacja, która po prostu tego wymagała. Był to pogrzeb Wesa i kiedy ją wyprowadzano miała na oczach opaskę. W filmie natomiast na powierzchnię kilkakrotnie wyprowadził ją Ian, bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Jedną z wielu różnic jest także to, jak Jamie się skaleczył. W powieści stało się to na wyprawie, a w filmie zrobił to, ale nie wiem do końca jak. Przewrócił się? Inny jest także sposób leczenia. Zanim Wanda poszła do szpitala rozwaliła sobie twarz kamieniem, ponieważ blizny musiały być świeże. W filmie zabrakło mi tego.

Musze także wspomnieć o aktorach. Moim zdaniem najlepiej wypadł tutaj William Hurt (grał postać Jeba). Jako jedyny podasował mi do swojej postaci. Świetnie zagrała także Diane Kruger (Łowczyni). Jednak raziła mnie jedna różnica. Łowcy ubierali się na czarno, a nie na biało. Biały był przeznaczony dla Uzdrowicieli. Musze pochwalić jednak Saoirse Ronan (Melanie/Wagabunda), ponieważ granie dwóch odmiennych postaci na raz, przeżywanie emocji odpowiednich dla innych kobiet naraz musiało być trudne. 

Co do akcji. Wszystko jest naćkane. Non stop coś się dzieje, wykorzystano tu tylko kluczowe momenty powieści, które ścisnęli tak, że wydarzenia w książce opisane miesiąc po sobie dzieją się w jeden dzień. Nie podobają mi się także Łowcy. Błyszczące karoserie ich pojazdów są po prostu idiotyczne. Chłopaki na akcji dali się złapać a w książce ani razu nic takiego się nie stało. W ekranizacją są głupsi i mniej doświadczeni niż w powieści.

Jako coś, co nie jest związane z powieścią film wypada bardzo dobrze. Podobają mi się znikome efekty specjalne. Aktorzy grają dobrze, scenografia nie należy do najgorszych, ale wybitnie dobra także nie jest. Fajne ubrania, niezła charakteryzacja.

Jako ekranizacja jest to katastrofa! Zbyt dużo różnic. Książka jest zbyt obszerna na 2 godziny filmu, dlatego jest on tak okrojony. Zostało w nim niezbędne do połączenia wątków minimum. Brakuje mi wyrzuconych postaci oraz opowieści Wandy o innych planetach. Brakuje mi żałoby po tym, jak zobaczyła rozerwaną na strzępy duszę i wsparcia Iana (który tylko przyszedł do niej i wyszedł w ekranizacji). Walka z Kyle’em? Proszę was! Była co najmniej cienka. Jako ekranizacja? Zdecydowane nie.

Moja ocena:
Film: 6/10
Ekranizacja: 2/10
Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach - Thorsten Havener

Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach - Thorsten Havener

Tytuł: Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach
Autor: Thorsten Havener
Seria: -
Tom: -
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Ilość stron: 208
Opis wydawnictwa: Czytanie w myślach jest niezwykle intrygujące. To umiejętność, której możesz teraz sam się nauczyć dzięki książce Thorstena Havenera. Autor potrafi bez trudu odczytać to o czym w danym momencie myślą inni. On wie i widzi rzeczy, których inni się nawet nie domyślają. To prawdziwy sztukmistrz, artysta, prezentujący swoje niezwykłe umiejętności w zapierających dech widowiskach. Występuje w wielu programach telewizyjnych i radiowych. Prowadzi także pokazy na żywo z udziałem publiczności. Teraz w swojej pierwszej na polskim rynku książce, przedstawia najważniejsze techniki rozszyfrowywania ludzkiego umysłu. Pokazuje, że czytanie w myślach jest możliwe także bez posiadania nadprzyrodzonych zdolności czy umiejętności jasnowidzenia. Prezentuje listę swoich instrumentów mentalnych oraz tłumaczy za pomocą licznych eksperymentów, praktycznych ćwiczeń, jak ich używać w życiu codziennym. Wyjaśnia jak ważne jest dokładne obserwowanie swojego rozmówcy. Gesty, mimika i mowa ciała każdego człowieka spowodują, że to, o czym myśli stanie się dla Ciebie widoczne bez wypowiadania przez niego jakichkolwiek słów.

Nie znam osoby, która nigdy nie marzyła o czytaniu w myślach. Tak naprawdę każdy z nas chciałby opanować tą przydatną umiejętność. Sama często oglądam program Mindfreak, gdzie Criss Angel prezentuje swoje umiejętności iluzjonistyczne. Bardzo często czyta ludziom w myślach. Zawsze w mojej głowie pojawia się pytanie „jak on to robi?”. Muszę przyznać, że Thorsten Havener w swojej książce „Wiem co myślisz” pokazał mi, jak mogę choć w małym stopniu odgadnąć myśli innych. 
 
„Wiem co myślisz: Sekrety czytania w myślach” nie opisuje wprost, techniki czytania w myślach. Jeden z najlepszych iluzjonistów świata odkrywa przed nami swoją historię, to, dlaczego zainteresował się magią. Pokazuje sztuczki, które wprawią naszych znajomych w zachwyt, gdy je na nich wypróbujemy. Autor zawarł tutaj wiele ćwiczeń polepszających sposoby obserwacji. A jak wypadło wszystko razem?

Po książce spodziewałam się czegoś innego, to mogę napisać z czystym sumieniem. Myślałam, że będą tu zawarte jakieś inne wskazówki jak naprawdę „czytać w myślach”. Jednak w głównej mierze były to przykłady z życia autora. Thorsten opowiedział nam swoją historię a potem mówił jak ludzie odbierają jego występy. Jednakże muszę zwrócić swoją uwagę na fakt, że wiele przykładów  jego życia lub zaobserwowanych u innych pokazują, że przedstawione w książce techniki naprawdę skutkują. 


Czytanie w myślach nie jest magiczną umiejętnością. To  mówi książka.  W miarę czytania zobaczyłam, że ta umiejętność w głównej mierze opiera się na obserwacji mimiki twarzy, gestach, ubiorze, tonu głosu, sposobu wypowiadania się. Sama nie pomyślałabym, że obserwując ludzi możemy zobaczyć aż tyle szczegółów. A właśnie z tych drobiazgów dowiemy się, czy osoba, która jest przed nami jest zainteresowana tym co mówimy/robimy, czy buja w obłokach. Wiedzieliście, że to, jak nasz rozmówca układa ręce, czy się pochyla albo na nas patrzy także zdradza to, jaki on jest? Dzięki tym uwagą nauczyłam się zwracać uwagę na to, jak zachowuje się mój rozmówca, czy na mnie patrzy, jakim tonem mówi. Te umiejętności są jak najbardziej przydatne w codziennym życiu i pomogą „przeciętnemu Kowalskiemu” na polepszenie swoich relacji z ludźmi.


Fragmenty opisujące wszystkie te szczegóły trochę mnie nudziły. Każdy wie, że jeśli osoba chodzi z zegarkiem Rolexa, albo iPonem 5 ma pokaźne pieniądze. Ta sprawa jest oczywista dla każdego. Jednak autor poszedł o krok dalej. Napisał co świadczą o osobie jej dłonie, buty, ubranie. Takie rzeczy są jak najbardziej przydatne, kiedy nie chcemy pochopnie wydać pierwszej opinii o nowo poznanym człowieku. 


Cała pozycja jest pisana prostym jeżykiem, jednak jest bardzo interesująca. Magik używa zwrotów znajomych każdemu człowiekowi. Muszę przyznać, że trochę się zawiodłam na pozycji, jednak nie tak bardzo. Przeczytałam ją dość szybko zważywszy na natłok nauki. Pozycja rozkręca się w miarę czytania i to jest największy plus. Bardziej zaawansowane techniki poznajemy na samym końcu.


Książka jak najbardziej będzie przeze mnie polecana, jednak nie jestem pewna, czy spodoba się każdemu. Sama mam do niej dość mieszane uczucia. Postaram się wypróbować niektóre sztuczki na moich znajomych, ponieważ niektóre rzeczy są warte wypróbowania. Jeśli interesuje cię „magia” to jak najbardziej powinieneś/powinnaś sięgnąć po tę pozycję.


Moja ocena: 6/10


Za możliwość poznania technik Thorstena Havenera serdecznie dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii

Recenzja opublikowana na:

Dotyk Mroku - Dorota Wieczorek

Tytuł: Dotyk Mroku
Autor: Dorota Wieczorek
Seria Dotyk Mroku
Tom:  1
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 300
 Do nabycia: Księgarnia Gandalf
Opis wydawnictwa: Jacek ma 15 lat, mieszka w Gdańsku i dałby wiele, żeby być zwykłym gimnazjalistą… Wcale nie chce zostać czarodziejem, jednak jako siostrzeniec jednego z największych magów musi wprawiać się w tym fachu. Nie chce też widzieć mroków – ukrytych przed wzrokiem zwykłych ludzi – ani tym bardziej z nimi walczyć. Chłopak posiada jednak ogromną, niezrozumiałą dla niego i otoczenia moc, która początkowo objawia się wywoływaniem burz czy nieprzewidzianych eksplozji, a z czasem wciąga go w wir dramatycznych wydarzeń. Jacek będzie musiał stanąć do walki z mrokami – złowrogimi sługami zagadkowej siły nazywającej siebie Ciemnością, rosnącej w potęgę w podziemiach Góry Gradowej, gdzie wydobywana jest najpotężniejsza magiczna substancja na Ziemi i gdzie kryje się rozwiązanie zagadki Wielkich Czarodziejów, legendarnych kosmicznych wędrowców i przodków wszystkich magów. A gra toczy się o najwyższą stawkę…

Każdy widzi jaki jest nasz świat. Jednak nie każdy potrafi zobaczyć, jaki jest on naprawdę. Mniejszość potrafi zobaczyć, jaki nasz świat jest naprawdę. Ta mniejszość należy do czarodziei. Natomiast większość jest nazywana przez nich „magicznymi ślepcami”. Nie widzą oni zatem magii w naszym świecie. Wie wierzą w krasnoludy, rusałki i inne stworzenia magiczne.

Głównym bohaterem debiutanckiej powieści „Dotyk Mroku” autorstwa Doroty Wieczorek jest kilkunastoletni Jacek Gawęda. Poznajemy go na lekcji języka polskiego w jego szkole. Jacek mieszka ze swoim wujem Krzysztofem Ostrowskim w Gdańsku. Kiedyś miał brata bliźniaka – Konrada, którego porwały Mroki – stworzenia Ciemności. Od tej pory Jacek przestał ukrywać swoje umiejętności płametnicze. Jak na swój młody wiek musi stanąć przed trudnymi decyzjami, które zaważą nie tylko na jego losie. Mogą znacząco wpłynąć na innych czarodziei, krasnoludy, rusałki…

Osobiście nie przepadam za książkami autorstwa polskich autorów. Kilka razy próbowałam przeczytać książki polskich autorów młodzieżowych, jednak książka wracała do biblioteki, gdy przeczytałam ok. pierwsze pięć rozdziałów. Zazwyczaj książek nie ocenia się po okładce, jednak ja zawsze to robię i trafiam na powieści co najmniej dobre. Tym razem po raz pierwszy od jakiegoś czasu zraziłam się do książki. Do jej przeczytania zachęcała mnie głównie okładka.

Pani Wieczorek starała się wykreować swój własny świat. Muszę napisać, że pomysł ogólnie jest fajny, jednak nie został wykorzystany do końca. Fajny motyw płanetników, jednak czuję, że p. Wieczorek nie wykorzystała go w 100%. Najgorsze co możemy tu znaleźć to opisy. Tam, gdzie nie jest to do końca potrzebne są obszerne, jednak jeśli opis by się przydał (chodzi mi tutaj o kluczowy moment powieści) opis był za krótki. Cała przestrzeń wokół Jacka została opisana zaledwie w kilku zdaniach.

- Ty też ją widzisz, plawda, Jacek?

Jedną z lepszych stron książki są bohaterowie. Jacek mnie irytował. W książce mieliśmy takie małe retrospekcje i dzięki nim poznawaliśmy brata bliźniaka Jacka – Konrada, który został porwany przez Mroki. Jacek był tym „fajniejszym” z rodzeństwa. Miał kumpli, natomiast jego brat stosował się do zaleceń wuja i nie wypierał się, że widzi świat magiczny. Z zachowań dziewczyn mogę sądzić, je Jacek był przystojny i podobał się dziewczyną.

Drugą osobą, na którą zwróciłam uwagę był Robert Malinowski, który jest piorunem kulistym. Może on przybierać różne powłoki, jednak najczęściej zmienia się w człowieka. Ma srebrne włosy i bardzo jasne oczy. Nie wiem czemu, jednak do Roberta z opisu pasował mi mój kolega z klasy. Jakoś z opisu mi pasował.

Zdecydowanie jedną z mocniejszych stron książki jest okładka. Świetne połączenie kolorów. Napis jest oryginalny. Moim zdaniem napisy tytułowe rozdziałów są proste i fajne, jednak te ozdoby w rogach są zbyt toporne(?). Nawet nie wiem jak to napisać. Po prostu powinny być delikatniejsze. Jednak w czytaniu to nie przeszkadza, więc starałam się nie przywiązywać do tego większej uwagi.

Ogólnie oceniając książkę nie zgodzę się z opinią, że książki pani Wieczorek są alternatywą dla Harry’ego Pottera bo nie jest. Seria o Harym jest znana na całym świecie. nawet jeśli ktoś jej nie czytał to o niej słyszał. Większość osób nie słyszało o „Dotyku Mroku” i nie jestem pewna, czy to dobrze. Z jednaj strony dobra fabuła, która nie do końca została wykorzystana a z drugiej za dużo zbędnych opisów, za mało niezbędnych opisów. Niektóre osoby mogą mieć uraz do polskich autorów, więc od razu skreślą tą pozycję. Ja wbrew pozorów ją polecę, szczególnie teraz, aby oderwać się od obowiązków.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa

Recenzja opublikowana na:
lubimyczytac.pl
webook.pl
nakanapie.pl
Chcesz być normalny czy szczęśliwy? - Robert Betz

Chcesz być normalny czy szczęśliwy? - Robert Betz

Tytuł: Chcesz być normalny czy szczęśliwy?
Autor: Robert Betz
Seria -
Tom:  -
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Ilość stron: 192
 Do nabycia: Księgarnia Gandalf
Opis wydawnictwa: Zdecyduj się na szczęśliwe życie. Wystarczy, że zerwiesz z narzuconymi normami i uwolnisz się spod wpływu stereotypów, by stać się wolnym, żyjącym w zgodzie z samym sobą człowiekiem. Ta książka z pewnością odmieni Twoją codzienność. Przygotuj się na to, że jutro nie będziesz już tą samą osobą, którą jesteś dzisiaj. Będziesz inaczej myślał i postępował, a także inne będą Twoje doznania. Jutro ujrzysz świat zupełnie nowymi oczami, a już za kilka miesięcy będziesz kręcił głową ze zdziwienia, jak wszystko się w Twoim życiu zmieniło na lepsze. Dzięki tej książce zweryfikujesz swoje poglądy na to, co jest normalne i akceptowalne, a czego powinieneś się wystrzegać. Zrzucisz z siebie ciężar stresu i nauczysz się stawiać własne dobro na pierwszym miejscu. Autor wyjawi przed Tobą tajniki świadomego i w pełni odpowiedzialnego rodzicielstwa. Znajdziesz również niezawodne sposoby na zaprzestanie stawiania się w roli ofiary i traktowania strachu jako motoru napędowego swoich działań. Czas zacząć żyć w zgodzie z samym sobą i otworzyć się na prawdziwe szczęście, które zapewni Ci ogromną satysfakcję i zagwarantuje wolność.



Rodzice wychowują swoje dziecko tak, aby spełniało ich oczekiwania i było posłuszne.  W szkole nauczyciela cały czas nas poprawiają, zamiast powiedzieć nam, że coś jest źle i abyśmy to znaleźli. Każdy oczekuje od nas, że przystosujemy się do niego i będziemy spełniać jego oczekiwania. Przez to przestajemy być sobą. Zakładamy maskę, która czyni nas zupełnie innym człowiekiem.

Z książki możemy dowiedzieć się, że dzieciństwo jest bardzo ważnym etapem naszego życia. Zdobywamy nawyki, naśladujemy osoby i z czasem stajemy się do nich podobni. Wszystko, czego uczymy się w domu wpływa na nasze dorosłe życie. Jako idealny przykład możemy podać kobietę. Jeśli jej ojciec pije i bije ją jest to dla niej normą i jej partner będzie tak samo ją traktował. Jeśli była bita sama będzie biła swoje dzieci, ponieważ sama tak miała i dla niej nie jest to czymś niezwykłym. 

Dzisiejsi ludzie mają tendencję do narzekania. Nasz naród słynie z tego, że narzekamy praktycznie na wszystko. Ludzie narzekają na pracę, ciało, związek. Autor stara się przekazać nam, abyśmy zaakceptowali i pokochali swoje ciało. Abyśmy mieli taką pracę, którą lubimy i jesteśmy w niej dobrzy. Abyśmy porozmawiali szczerze z naszym partnerem, aby wyjaśnić sobie sprawy, które nas denerwują. Muszę przyznać, że pan Betz często wspominał, aby zaakceptować siebie i swoje ciało. 

 Bądź oryginałem, a nie kopią innych.

Często słyszymy od rodziców, że my nie jesteśmy najważniejsi. Na początku inni, na końcu my. Przez to, co mówią nam rodzice i nauczyciele zaczynamy siebie zaniedbywać. Autor kilkakrotnie napisał, żebyśmy skupiali się na sobie. Jeśli skupimy się na sobie, poznamy siebie będziemy mogli stać się szczęśliwi w naszym życiu, co jest bardzo ważne. Wytłumaczył także, że czasem szczypta egoizmu nam się przyda. Jednak od razu zajął się pojęciem egoizmu.

Trzeba zaznaczyć, że publikacja nie jest poradnikiem. Autor zachęca nas swoimi spostrzeżeniami do przemyśleń, jednak sam nie pisze co musimy zrobić, aby stać się szczęśliwymi. Cała publikacja składa się z trzech części. W pierwszej autor zapoznaje nas z zachowaniem „normalnych” ludzi. Robimy to, ponieważ inni robią to samo, więc uważamy, że to jest normalne. W drugiej części autor stara się przemówić nam do rozsądku. Chce, abyśmy otworzyli się na jego sugestie i sami chcieli, aby nasze życie się zmieniło. W trzeciej i ostatniej części autor opublikował wskazówki dotyczące naszego nowego życia.

Publikacja napisana jest prostym i zrozumiałym dla każdego językiem. Czcionka ułatwia nam czytanie a kiedy się wciągniemy to czas na czytaniu spędzimy przyjemnie i pożytecznie. Podczas czytania można zaobserwować, że to, co opisuje autor naprawdę przypomina nasze życie. Żyjemy pełni stereotypów, rutyny i nudy. Podczas czytania doszłam o wniosku, że życie nie jest takie, jakie chcielibyśmy mieć. Czasami miałam momenty, gdy odkładałam książkę, aby przemyśleć tekst, który przeczytałam. Gdy odkładałam książkę patrzyłam na okładkę i brałam książkę z powrotem, ponieważ okładka prosta jednak zachęca do czytania.

Nie jestem pewna, czy książka może pomóc. Niektórym zapewne pomoże, inni szybko ją odłożą lub przeczytają i nic z niej nie wyniosą. Autor stara się wpłynąć na nas i sprawić, abyśmy wzięli się za siebie. Jednak nie uda nam się to, jeśli będziemy przejmować się opinią społeczeństwa. Trzeba zająć się sobą. Ogólnie propozycję oceniam pozytywnie. Myślę, że jeśli naprawdę chcecie zmieni coś w swoim życiu ta propozycja może Wam pomóc.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii.

Recenza opublikowana na:

Księga Strachów - Zbigniew Nienacki

Tytuł: Księga Strachów
Autor: Zbigniew Nienacki
Seria: Pan Samochodzik
Tom: 7
Wydawnictwo: Siedmioróg
Ilość stron: 320
Opis wydawnictwa: Tytułowy bohater, pan Tomasz, tym razem poszukuje pamiętnika niemieckiego oficera z czasów II wojny światowej. Po raz kolejny towarzyszą mu trzej dzielni harcerze: Wiewiórka, Sokole Oko i Wilhelm Tell, a przeciwnicy jak zwykle są okrutni i bezwzględni. Kim oni są? Komu jeszcze zależy na odnalezieniu kompromitujących wyznań zbrodniarza wojennego? I kto pierwszy odnajdzie kryjówkę sprzed lat?
Przygody Pana Samochodzika to od kilkudziesięciu lat obowiązkowa lektura młodych wielbicieli sensacji. Już miliony czytelników doskonale znają dziwaczny samochód i jego właściciela - specjalistę od ratowania skarbów i rozwiązywania zagadek z przeszłości.

„Księga Strachów” to kolejny tom serii przygód Pana Samochodzika autorstwa Zbigniewa Nienackiego. O książkach słyszałam, ale nie ciągnęło mnie do nich. Po prostu nie ciągnie mnie do tych książek. „Księga Strachów” to lektura, więc musiałam przeczytać. I dalej nie ciągnie mnie do Pana Samochodzika.

Akcja całej powieści kręci się wokół tajemniczych  szachownic na całym pojezierzu Myśliborskim. Szachownice to herb rodzinny rodziny Haubitzów. Pan Tomasz znany jako Pan Samochodzik usłyszawszy od swoich przyjaciół o Księdze Strachów postanowił ją przeczytać. Zaintrygowała go cała historia Wiewiórki. Postanowił udać się w tamto miejsce. Poznał tam Kasię i jej pieska Sebastiana. Poznaje także Pana Kuryłłę i Zenobię, ciotkę Kasi. Spotyka także Hildę i Klausa, osoby z Niemiec, którym zostało zlecone odnalezienie pamiętnika. Pan Tomasz stara się rozwiązać zagadkę. Udaje się do ruin obserwatorium, jednak tam usypia go Klasu. Ratują go zaprzyjaźnieni harcerze. Gdy wyjeżdża Klaus zjawia się Fryderyk, który jest członkiem gangu. Zastraszał Pana Kuryłłę i sprawił, że tamten uciekł. Jednak przed zniknięciem powiedział Panu Samochodzikowi o kolejnej szachownicy. Gdy bohaterowi odkryli prawdę o pamiętniku odebrali go Panu Janowi, który był z Fryderykiem przy mauzoleum, gdzie przebywali harcerze z przyjaciółmi. Sprawa rozwiązała się na przejściu granicznym do Niemiec, gdzie Fryderyk zobaczył, że zamiast pamiętnika (myślał, że go ukradł) miał przewodnik po Polsce.

Książka wg mnie nie jest interesująca. Zawsze jak omawiamy książkę to w zeszycie piszemy opinię o niej. Jak zawsze ja czytałam. I napisałam, że wszystko ostatnio porównuję do „Igrzysk Śmierci”. I, że jeśli porównać „Księgę Strachów” do „Igrzysk Śmierci”, to jest to nijakie. A Pani polonista pochwaliła mnie za to, że ja jako jedyna napisałam coś takiego.

Tak jak pisałam, nie ciągnie mnie do książek Z.Nienackiego. Po prostu uważam, że nie muszę czytać „klasyki” polskiej literatury młodzieżowej (moja wychowawczyni tak o tym mówi). Uważam, że są lepsi autorzy i lepsze książki.

Książka musi przypaść do gustu, co nie stało się w moim przypadku. Jednak jest kilka rzeczy, które mogą zainteresować. Jest to np. cały wątek z szachownicami. Sam w sobie jest dobry. Podobają mi się momenty, gdy oglądają którąś z nich. Drugim fragmentem są wydarzenia na przejściu granicznym. Nie spodziewałam się, że to właśnie Pan Tomasz jest w posiadaniu pamiętnika. Oczywiście, lubię także to, że główny bohater pomógł Hildzie w bardzo ważnej dla niej sprawie.

Za plusy uznałabym narrację pierwszoosobową. Niektórzy znają ją z książek „Zmierzch”. Wydarzenia opisywane są z precyzją. Niektóre opisy, np. opis wydarzeń podczas burzy jest obszerny. Dzięki temu choć przez ułamek sekundy możemy poczuć się np. jak Hilda. Jak wcześniej pisałam oryginalna (jak dla mnie) tajemnica skarbu, który możemy odnaleźć dzięki herbowi Haubitzów.

Za minus oczywiście to, że jest lekturą. Po zastanowieniu książka jest nawet dobra, ale  traci na tym, że zrobiono z niej lekturę. I czasami wkurzają mnie wszystkie opisy. Są zbyt dynamiczne. Można nie wiedzieć co się czyta.

Komu poleciłabym książkę? Oczywiście fanom młodzieżówek. Oraz książek przygodowych. Fani fantastyki mogą się tu nie odnaleźć bo nie ma nic nadprzyrodzonego.

Moja ocena: 6/10

Pełnia Książyca - Rachel Hawthorne

Tytuł: Pełnia Księżyca
Autor: Rachel Hawthorne
Seria: Strażnicy Nocy
Tom: 2
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 288
Opis wydawnictwa:
Są Strażnikami Nocy.
Płynie w nich krew tego samego plemienia.
Ulegają tej samej mrocznej transformacji.
Kochają tę samą dziewczynę, która dokona wyboru podczas pełni księżyca…
  Są groźni jak mrok lasu, który jest ich domem, i piękni jak blask księżyca, który wzywa ich w leśne ostępy. Strażnicy Nocy od wieków strzegą przed ludźmi tajemnicy swego plemienia.
W dniu swoich siedemnastych urodzin Lindsey stanie się jedną z nich. Podczas pełni księżyca przejdzie przemianę i zwiąże się z chłopakiem, z którym będzie już całe życie. Aż do tego lata była pewna, że jej przeznaczeniem jest spokojny Connor. Więc czemu nie może przestać myśleć o gwałtownym, niepokojącym Rafie?
Pełnia księżyca zbliża się wielkimi, zbyt wielkimi krokami, a wtedy los Lindsay zostanie przypieczętowany – bezpowrotnie. Walka pomiędzy rywalami jest nieunikniona. Czy pohamują dziką nienawiść, gdy nagle las przestanie być dla Strażników Nocy bezpiecznym schronieniem?

Po Kosogłosie zabrałam się za Pełnię Księżyca. Chcąc, nie chcąc książka była porównywana do Igrzysk Śmierci. Ciągle przeżywam wcześniej wymienioną serię. Pełnia Księżyca pozwoliła mi na chwilę oderwać się od Peety i Katniss.

W  Blasku Księżyca główną bohaterką jest Kayla. W drugiej części serii Strażnicy Nocy zatytułowanej Pełnia Księżyca główną bohaterką i narratorką staje się najlepsza przyjaciółka Kayli, Lindsey. Tak jak inni mieszka w rezerwacie, uczy się. Nie przeszła jeszcze swojej pierwszej przemiany. Cały czas zastanawia się, jak to jest. Wcześniej nie mogła doczekać się  pełni po swoich urodzinach, lecz teraz ciągle boi się o to, jak to wszystko wygląda. Spotyka się z Connorem, który rzekomo jest jej przeznaczony. Lindsey bardzo go kocha i nie chce go nigdy zranić. Jej sytuacja sercowa zmienia się, gdy spotyka Rafe’a. Zmiennokształtna nie jest już pewna do swoich uczyć, które żywi do Connora. Ponadto zaczyna czuć coś do Rafe’a.

"Nigdy nie zdradzaj się z tym, że coś jest nie tak"*

Do książki podeszłam bardzo chętnie. Skłoniły mnie do tego negatywne komentarze mojego kuzyna, oraz fakt, że pierwsza część serii zapadła mi w pamięci. Sama nie wiem czemu, ale stało się to. Opowiada głównie o rozterkach sercowych nowej głównej bohaterki, czyli Lindsey. Czasami akcja strasznie się wlecze, aby zrobić BUM! Było tak, kiedy Rafe zabrał Lindsey na przejażdżkę motorem. Niby nic specjalnego, jednak gdy spadli z klifu serce mi skoczyło. Ciekawie były opisane emocje Lindsey. Podobało mi się także jak autorka opisywała wkładanie kości pod skórę. Nie najgorsze było także porwanie grupy wilkołaków z Connorem, Lindsey i Lucasem przez Masona. Jest to naukowiec, który chce odkryć w kodzie genetycznym DNA zmiennokształtnych materię, która odpowiada za przemianę. Ma nadzieję, że w ten sposób pomoże ludzkości.

Lindsey kocha dwóch chłopaków. Pierwszy to Connor, którego uwielbia jej rodzina. Na łopatce ma wytatuowane imię swojej wybranki w starodawnym języku. Rok przed wydarzeniami opisanymi w Pełni Księżyca oświadczył, że Lindsey jest jego wybranką. Oboje znają się od dziecka i są swoimi najlepszymi przyjaciółmi. Nie chcą się krzywdzić i są zawsze ze sobą szczerzy. Drugim chłopakiem jest Rafe. Także ma wytatuowane imię Lindsey. Jest całkowitym przeciwieństwem Connora. W krótkim czasie między nim a Lindsey narodziło się głębokie uczucie. Czuć było żar, który jest między nimi. Lindsey i Rafe nie wyobrażają sobie życia bez siebie.
W książce spodobał mi się rytuał pierwszej przemiany. Choć był opisany w Blasku Księżyca ten z drugiej części spodobał mi się bardziej. Może dlatego, że dziewczyna wybrała między nimi w chwili, gdy zaczęła się zmieniać. Dobrze, że autorka pociągnęła dalej romans Kayli i Lucasa. Do plusów książki zaliczyłabym także rozterki Lindsey co do chłopaków. Dziewczyny, szczególnie w wieku ok. 16 lat często coś takiego czują.

Nie podobały mi się fragmenty bez akcji. A były takie. W czasie wolnym od wydarzeń Lindsey cały czas zastanawiała się, którego wybrać. Pytała się Kayli, co czuje do Lucasa a potem analizowała swoje uczucia do obu chłopaków. Z jednej strony chce być z Rafe'em a z drugiej nie chce, aby Connor cierpiał. Zastanawia się jak wybrać tego jedynego. A zastanawia się prawie cały czas.

Książka, jak każda (wyłączając serię Igrzyska Śmierci) ma plusy i minusy. To się prawie wyrównuje. Długo (naprawdę długo) zastanawiałam się jaką ocenę wystawić.

Moja ocena: 6/10.

*cytat str. 73

Blask Księżyca - Rachel Hawthorne

Tytuł: Blask Księżyca
Autor: Rachel Hawthorne
Seria: Strażnicy Nocy
Tom: 1
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 280
Opis wydawnictwa: Ona i ich dwóch. Musi wybrać, który z nich jest jej bratnią duszą. I tak jak ona czuje zew blasku księżyca…
W tym lesie zginęli rodzice Kayli. Dziewczyna ich nie pamięta, lecz często nawiedzają ją sny, w których ożywa tamta noc. W tych snach widzi księżyc w pełni i słyszy wycie wilków…
Teraz siedemnastoletnia Kayla wraca tu, by stawić czoło swoim lękom. Tu pośród leśnej głuszy spotka Strażników Nocy, pięknych i groźnych jak sama noc. Pozna milczącego Lucasa o srebrzystych hipnotycznych oczach. I odkryje miłość, która wystawi ich oboje na śmiertelne niebezpieczeństwo…




 
Blask Księżyca opowiada historię siedemnastoletniej Kayli, która zostaje przewodniczką po lesie w innym stanie. Dwanaście lat wcześniej giną tam jej rodzice, którzy zostają postrzeleni przez pijanych myśliwych. Dziewczyna jest wychowywana przez rodziców adopcyjnych. Czuje że nigdzie nie pasuje. Sytuacja zmienia się, gdy podczas wakacji, gdy miała szesnaście lat jej rodzice zabierają ją do tego lasu. Poznaje tam Lindsey, z którą szybko się zaprzyjaźnia. Po wyjeździe dziewczyny utrzymują ze sobą kontakt. W następne wakacje wraca Kayla do lasu. Zostaje przewodniczką. Chce zobaczyć miejsce, w którym zostali zabici jej rodzice. Grupa przewodników, do których należy główna bohaterka ma za zadanie odprowadzić Masona, jego ojca i grupę naukowców na dużą polanę w lesie. Podczas wyprawy Kayla i Mason zbliżają się do siebie. Jednak dziewczynę ciągnie do innego chłopaka, a mianowicie jej szefa Lucasa. Kilka dni później dowiaduje się, że Lucas to wilkołak. Oczywiście wychodzi to na jaw przez przypadek. Mason zauroczył w sobie Kaylę i poprosił, aby została z nimi na czas ekspedycji. Zostaje tam użyta jako przynęta na Lucasa. Chłopaka pod postacią wilka sadzają do klatki. Dziewczyna pomaga mu uciec i kryje się razem z nim. Lucas tłumaczy jej, co znaczy jego tatuaż (jej imię wytatuowane w starożytnym języku) i mówi jej, że są sobie przeznaczeni, ponieważ ona jest wilkołakiem. Początkowo w to nie wierzy, lecz stopniowo dochodzi to do niej. Dowiaduje się, że musi zaufać Lucasowi, aby przeżyć pierwsza przemianę. Dzień po ich ucieczce znajduje ich Devlin, brat Lucasa. Dochodzi do bójki w której ginie przybyły chłopak. Kilka godzin później Kayla przechodzi przemianę i następnego dnia razem ze swoim partnerem udaje się do ich rodziców.

 - Musisz mnie zaakceptować jako swojego partnera.
- Jak mam to zrobić?
Znowu się uśmiechnął.
- Pocałunkiem.

Na rynku książek młodzieżowych i fantastyki królują wampiry. Na drugim miejscu są wilkołaki. Powieść Blask Księżyca wykorzystuje w sobie motyw stworzeń, które są na drugim miejscu. Osobiście wolę książki o wampirach i mało czytam o wilkołakach. Lecz do lektury tej książki zachęciła mnie głównie okładka. Drugim czynnikiem dzięki któremu to przeczytałam był Prolog, który ostał napisany dwa tygodnie później niż akcja opisana w pierwszym rozdziale. Nie wiem jak Was, ale mnie głównie on zachęcił do czytania. Akcja rozwija się dość szybko. Książka nie jest zapchana jakimiś niepotrzebnymi opisami, tylko zawiera to, co powinna zawierać. Ciekawie przedstawione są relacje Kayli, Lucasa i Masona. 

Książka wciąga. Nawet bardzo. Szybko się ją czyta. Ja przeczytałam ją po zliczeniu wszystkiego w 3 godziny, więc to idealna książka na wolny sobotni lub niedzielny wieczór. Książka jest pisana z punktu widzenia głównej bohaterki z narracją w 1.os. l.p. 

Plusami książki są ciekawie przedstawione relacje między Kaylą, Lucasem i Masonem. Do tego dochodzi ładna okładka przedstawiająca główną bohaterkę oraz intrygujący prolog. Jednym z największych plusów jest to, że książkę czyta się szybko i przyjemnie.

Minusem jest to, że jest tu trójkąt miłosny. Dwóch chłopaków i dziewczyna. Jest to bardzo popularne wśród obecnych młodzieżowych fantasy. Można też się przyczepić do prologu, który można napisać, że przedstawia zakończenie książki. Dla niektórych może być to wkurzające jak osoby, które zawsze czytają ostatni rozdział. 

Książka jest idealna dla fanów Sagi Zmierzch. Oceniam ją na 6/10.
Copyright © 2014 Chwila dla książki , Blogger